Wstałam w południe.
Ładnie, ładnie.
Ale przynajmniej wstałam.
Po (prawie) całym tygodniu szkoły należało mi się kilka godzin więcej snu.
Ale ja nie o tym.
Wstałam bo mnie obudziły głosy z dołu, muzyka, lektor.
Bridget Jones. (mama ogląda podśpiewują, gotują, krzątając się)
Kocham ten film ;)
I nastroiłam się pozytywnie do tego dnia.
Muszę zrobić kilka rzeczy, ale DAM RADE, no bo kto jak nie ja?
A może to nie Bridget nastawiła mnie pozytywnie tylko pogoda za oknem?
Uściślijmy, że nadal leży tam z 15cm bielusieńkiego śniegu (padał od dwóch dni), ALE świeci piękne, ostre, wiosenne słońce :)
I tylko żal, że w nocy było -17*C i jak tak dalej pójdzie to nie dam sobie wmówić, że w Polsce są cztery pory roku. Mamy dwie. Zimę przez 7 miesięcy a potem latowiosnojesień.
Teraz mam ok. 5 godzin produktywnej pracy (no bo po 18 to ja lekko przestaje myśleć ;p), muszę napisać trochę pracy maturalnej z polskiego (najlepiej całą ale raczej nie dam rady ;/), wypracowanie na polski w szkole, 2 matury z matematyki na dodatkowe zajęcia, pracę domową z angielskiegox3 i nauczyć się (znowu) jakichś 200 słówek z angielskiego. Po 18 muszę jeszcze 'tylko' posprzątać pokój, umyć okna u siebie i w pracowni taty (reszta jest podzielona między mamę a siostrę) i JUŻ mogę zaczynać weekendowy opierdaling. ;)
Ale to niestety dopiero jakoś ok 20:00 :)
PS jutro zdam relację jak mi poszło ;p czuję, że nie do końca wypełnię moje postanowienie, ale chociać SPRÓBUJĘ! :)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz