Mam drugi dzień z rzędu wolny (egzaminy gimnazjalistów więc klasy maturalne mają wolne).
I w sumie ... Nie zrobiłam za wiele.
Wczoraj byłam w czytelni (wspominalam, że właśnie w miejskiej czytelni się uczę? :p ) tylko kilkga godzin bo potem musiałam zmykać na korepetycje.
Dzisiaj do czytelni nie pojechałam w ogóle.
Wstałam o 11 (!!!!!) i nie opłacało mi się.
A co zrobiłam od 11 (jest 13:40 ) ?
WIELKIE NIC.
Jestem załamana sobą.
Idę zrobić cokolwiek.
Najlepiej odgruzować pokój.
Faza na Jake nadal mi nie mija.
W planach (ale Boziu! już po maturach :'( ) mam jeszcze dokopanie się do Muse jeśli chodzi o muzykę i Downtown Abbey jeśli chodzi o seriale. Z serialami to w ogóle jest zabawnie bo mam ich miliony, ale ten chcę zacząć od początku (w sensie... nigdy go nie oglądałam :p ) i obejrzeć za jednym razem bo poleca go mnóstwo ludzi.
Dlaczego Muse dopiero po maturze?
Przecież słuchanie muzyki nie zabiera czasu-można rzec.
Otóż u mnie jest totalnie odwrotnie.
Jeśli chce poznać jakiegoś artystę to potrzebuje na to mnóstwo czasu.
Słuchając muzyki nie mogę się uczyć (czytać owszem tak, ale nie słuchać muzyki), więc nie uczę się w autobusie i często w domu tylko słucham.
A to nie zbyt dobre tuż przed samą maturą :p
Jeśli chodzi o np takiego Jake Bugga... Wydał jedną płytę :) "ogarnięcie go" nie zajmuje dużo czasu... Raptem kilka dni :p
Ale Muse ?
Kilka płyt, mnóstwo piosenek... do tego jest mi potrzebny czas.
Coldplay odkrywałam przez DOBRE KILKA miesięcy.
Nie słuchając w tym czasie NIKOGO innego :)
Właściwie... Od 2009 (kiedy to zaczęłam słuchać Chrisa i spółki) aż do roku 2012 słuchałąm tylko Coldplay Z MAŁYMI dodatkami Jamesa Morrisona, Jose Gonzalesa, Kings of Leon (małe rozczarowanie... już ich nie słucham kompletnie), Thirty Seconds To Mars (miałam mega fazę... czasami posłucham sobie jeszcze pojedynczych piosenek ale chyba wyrosłam z Jareda :P ) aaaaa no i One Republic :) Okazuje się, że wcale tego nie była tak mało ;p ale ja wiem jak było dokładnie :D Codziennie 4 (czy od listopada 2011 nawet pięć ;p ) płyt Coldplay i kilka piosenek wyżej wymienionych :)
Ale w czerwcu 2012 przyszedł czas na Bena Howarda. Teraz doszli do tego The Lumineers, The Robbie Boyd Band, Jake Bugg, nowa faza na One Republic, Mumford&Sons, Ed Sheeran... I to w proporcjach BARDZO przeważających na Bena (i w tej chwili Jake), potem ciut więcej Coldplay i na koniec mieszanka wyżej wymienionych :)
Chyba czas (PO MATURACH!!!!) napisać jakiś post stricte o muzyce bo jakoś dziwnie się rozpisałam :p