Mam wrażenie, że to JUŻ, TERAZ jest ten moment.
Otworzyłam się na ludzi i nie potrzebuje ukrywać tego co czuje.
Może nie mówię im WSZYSTKIEGO i WPROST.
Ani nie mówię im tego w twarz, bo nadal wszystko dzieje się w Internecie... Ale podoba mi się to, że nie muszę ukrywać kim jestem, czego dokonałam, kogo spotkałam, co mnie tak naprawdę inspiruje.
Założyłam sobie Instagram, Twittera i Tumblr.
Niczego się nie wstydzę. Ponieważ każda z powyższych aplikacji służy w gruncie rzeczy czemuś innemu, mogę się dzielić ze światem wszystkim co mnie inspiruje, fascynuje, otacza.
I nie muszę się martwić tym, że ktoś mnie znajdzie i będzie wiedział, że JA TO JA.
Bo nie ukrywam się.
Odkryłam, że nie tylko słowa (i denne cytaty na obrazkach) mogą wyrazić to co czujesz.
Na pozór zwykłe zdjęcia, obrazki, gify mogą wyrazić te przysłowiowe więcej niż ysiąc słów :)
Więc wyrażam siebie i to co mi chodzi po głowie.
I REGET NOTHING.
Nie mogę wstydzić się tego jaka jestem.
Że fangirluje, że kocham, że się pasjonuje.
Wśród moich znajomych tylko hipsterzy wstawiają swoje zdjęcia na instagram, tylko hipsterzy mają blogi/tumblr czy twittery.
I nie mówi się o nich pochlebnie.
To co, że większość z całej reszty ludzi ma powyższe ale się ukrywa.
Po prostu tak już jest.
I może to co piszę jest lekko niezrozumiałe.
Wcale się nie dziwię.
Bardzo trudno jest przelać to co mnie w tej chwili wypełnia na papier.
I tak...
Może tego nie widać, ale powyższy post jest pożegnaniem się.
odkryłam, że blog NIE DO KOŃCA jest mi już potrzebny :)
Mam tyle innych możliwości.
Tutaj bez przerwy się dołowałam.
W moich nowych światach spotykam mnóstwo pozytywnych ludzi, którzy dzielą moje pasje.
Może to przez to, że prowadzę różne blogi od dobrych 7 lat i nikt mi jeszcze nigdy nie odpowiedział? Dostałam kilka reklamujących siebie komentarzy na onecie.
A tutaj cisza i pustka.
I nie chodzi o to, że nie odpowiada mi pisanie do samej siebie.
Przez tyle lat przecież mi to wystarczało :)
Chodzi o to, że odkryłam nowe, lepsze możliwości.
I nie. Nie kasuje tego bloga. Nie przenoszę go po raz kolejny.
Ja zostawiam go i poczekam. Być może jeszcze będę go potrzebowała, zatęsknię.
Na razie moje nowe światy inspirują mnie tak bardzo, że nie czuję potrzeby pisać tutaj :)
Nie to, że dorosłam. Nie to, że się zmieniłam.
Ja odkryłam jakąś nowszą częśc siebie i bardzo ją doceniam.
Nie mogę tkwić w jednym miejscu z przyzwyczajenia.
Od zawsze wiedziałam, że gdzieś tam we mnie siedzi poszukiwać.
Nie tylko fizycznie chciałabym być w setce innych miejsc i to na raz.
Mentalnie też coś we mnie siedzi.
I ciesze się, że W KOŃCU udało mi się to dostrzec.
Może to muzyka, może fotografia a może skończę z napisaną (do szuflady) książką?
Tego nie wiem, wiem, że zmiany są zawsze dobre.
Nawet jeśli ich skutki nie są najlepsze.
Zmiany to odzwierciedlenie tego, że żyjesz.
Czegokolwiek nie przyniosą musisz doceniać to, że w ogóle są.
Zrobiło się filozoficznie a wcale nie miało być :)
Cieszę się, że zaczynam nowy etap :)
Jak pisałam tu ostatnio... Czułam już przez skórę "że coś się dzieje".
I niech się dzieje dalej!
Nie mówię definitywnie "nie" :)
Wiem, że dobra passa zapewne niedługo się skończy (za dwa dni wyniki matur :c )
dlatego mówię sobie i temu blogowi -> do zobaczenia! :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz