Ktoś kojarzy te nazwiska? :)
To odnośnie ich osób dzisiejszy tytuł posta ;p Może to trochę fungirlowe ale co zrobić? :)
Ze zdjęć, które robią mu paparazzo wynika, że to po prostu SPOKO gość ;) Ciągle chodzi w swoich ulubionych podkoszulkach, zawsze (jak tylko ma taką możliwość). Na różnych forach co i rusz pojawiają się informacje i zdjęcia z przypadkowych spotkań fanów z Chrisem, ludzie mówią, że nigdy nie odmawia wspólnego zdjęcia, autografu, krótkiej pogawędki. Facet, który daje ponad setkę koncertów rocznie. Milioner. Znany, oblegany. Nigdy publicznie nie mówiący o swoim prywatnym życiu (co się ceni!). Do tego ma przepiękną żonę (to świadczy niby o jego superowatości o.O chyba mi się coś pomyliło ;p ) -> Gwyneth Paltrow. I dwójkę dzieci. Co tam, że dał im na imię "Jabłko" i "Mojżesz" ;p
Niektórzy kłócą się ze mną, że on WCALE nie jest przystojny... ja wtedy mówię, że WCALE nie muszę nikogo przekonywać, bo o gustach się nie dyskutuje tylko się je szanuje. Mogłabym tak o nim jeszcze tysiąc słów... Po prostu go uwielbiam. Jak tylko na niego patrzę - od razu poprawia mi się humor :) Jest (dla mnie) tak pozytywny, że nie mam słów na opisanie tego co czuję :) Platoniczna miłość? ZDECYDOWANIE. I nie wstydzę się tego :) Ale... niech obrazki i muzyka 'obronią' moje zdanie :)
Mówiłam też, że jak na anglika ma świetne poczucie humoru ? :p (nie znam się kompletnie na anglikach i posługuję się tylko stereotypem, uprzedzam :) ).
W każdym wywiadzie śmieje się z siebie a na koncertach.... "TAŃCZY" w ten sposób :) :
| z dzieciakami :) Apple i Mosesem |
No i najważniejsze (że też mogłam zapomnieć ;p) TAK śpiewa:
Ben Howard. Odkryłam go dzięki jego coverowi popularnej w zeszłe wakacje piosenki "Call me maybe". Dla porównania :) (jeśli ktoś nie miał styczności)
Oryginał:
Wersja Bena:
Każda jego piosenka ma na mnie elektryzujący wpływ. Ben nie jest jeszcze na tyle popularny (i nie ma za żonę holywoodzkiej, oscarowej aktorki :D) żeby śledziły go tłumy paparazzo, dlatego o tym JAKI jest (chociaż trochę ;p) prywatnie dowiadujemy się (my-fani) głównie ze zdjęć jego znajomych/fanów, którymi wszyscy chętnie się dzielą :) Do tego... Z muzykami jest o tyle łatwiej (w porównaniu z aktorami np.) że można zaobserwować ich zachowanie na scenie :) Nie wszystkie swoje wady i 'ciemną stronę' charakteru da się ukryć, dlatego wierzę w autentyczność Bena. Szczerość, prostolinijność, humor, cięte riposty :) Znowu... Mogłabym o nim tak dłuuuuugo, ale pewnie tylko mnie i jeszcze kilka innych, zafiksowanych na Bena osób to ciekawi ;p Dlatego po raz kolejny... Niech zdjęcia i muzyka, obronią mój wybór :)
| sama zrobiłam to zdjęcie na koncercie :) tak. ZNOWU stałam w pierwszym rzędzie :) |
Ben ma dużo mniej zdjęć niż Chris, więc dużo łatwiej było mi je wybrać :)
Wszystkie zdjęcia Bena kocham... Bo jest ich MAŁO. U Chrisa... Z każdym które wstawiłam... Kojarzy mi się jakiś moment mojego życia. Może nie dosłownie, ale.. Każde z tych zdjęć kojarzy mi się również z konkretnymi piosenkami Coldplay a, że każda piosenka Coldplay kojarzy mi się z jakimś momentem mojego życia to... no właśnie :)... Tak już mam :)
Zdjęć Chrisa mam na dysku około 600... Mało? Dużo? Sama nie wiem :) Wystarczająca ilość, żeby dostać oczopląsu i mieć DUŻĄ trudność z wyborem tylko kilku :)
***
A teraz z mniej przyjemnych rzeczy :) (można sobie odpuścić i przeskoczyć do ostatniego zdania ;p)
Sama sobie mówię, że powinnam skupić się na nauce.
Załamuje się nad swoim brakiem systematyczności i brakiem chęci.
Ale z drugiej strony...
Nie można zakuwać dwadzieścia godzin na dobę :)
Czasami trzeba odpocząć. Siedzę w czytelni miejskiej od 'zaraz po szkole' do godziny 18:00-19:00... Średnio 4-5 godzin dziennie. Pewnie! Nauki pośród tych 4-5 godzin jest pewnie ze 2 (max. 3) ale... przynajmniej intensywnej. Nie rozprasza mnie komputer, TV, jedzenie, mama, siostra, pies, goście, samochody za oknem. Często wracam do domu i jeszcze doczytuje, dopisuje, zakreślam, staram się cokolwiek zapamiętać. ALE kiedyś trzeba od tego odpocząć :) Nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim psychicznie.
Niektórzy za odpoczynek mają sen, czytanie książki albo oglądanie TV.
Ja się relaksuję przed ekranem komputera (moje oczy już trochę jakby mniej ;p).
Może to głupie i powinnam relaksować się na łonie natury, ale...
Mam ogromną wyobraźnię. Nawet nie muszę 'mówić' swojemu mózgowi na czym się ma skupić (nie wiem jak to wytłumaczyć).
On odpływa w rewiry o których ja sama nie mam pojęcia ;)
W sumie to mi bez różnicy czy będę rozwijała swoją wyobraźnię pod chmurką, przed telewizorem czy przed komputerem. Nie ukrywam jednak, że komputer (właściwie to Internet)wysyła mi tyle sygnałów, że nic innego mi go nie zastąpi. (Mogłabym w pewnych przypadkach i określonych sytuacjach polemizować i wychwalać w ten sposób książki/muzykę bo to moje dwie kolejne pasje ale może innym razem ;p). Niesamowite możliwości, zmienność, kolory, CIEKAWOSTKI, informacje. Żeby wiedza szkolna wchodziła mi do mózgu tak jak ta internetowa! :)
Podejście 'dziecka XXI wieku"? Być może, nie bronię się ;)
Nie będę też udawała, że mogłabym żyć BEZ Internetu. Co to to nie.
Jestem uzależniona? Zapewne.
Dopóki nie przeszkadza mi to w codziennym funkcjonowaniu to nie będę sobie tym zaprzątała niepotrzebnie głowy. Przecież zdarzają się dni (czasami długie tygodnie), że nie mam nawet ochoty siąść przed komputerem. Co prawda dzieje się tak ze mną jakieś 4 razy do roku, ale zawsze dobre i to ;)
A co mnie dzisiaj (i od wielu, wielu, WIELU dni) odpręża najbardziej?
Widok i głos wyżej przedstawionych/wymienionych panów :) O TAK! zdecydowanie :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz